New York, New York. Lublin, Lublin

czwartek, 10 sierpnia 2017

mieszkanie z widokiem

Jest jedna rzecz, na punkcie której mam delikatną obsesję i źle się czuję, gdy jej nie ma. Widok z okna na rozciągające się w oddali miasto. Gdy mieszkałam z rodzicami, czyli od dziecka do jakiegoś 22 roku życia, mieszkałam na 3 piętrze z widokiem na głośną ulicę, dalej był mały park, więcej, więcej drzew, a w oddali inne osiedla. Mimo że było to tylko 3 piętro, to widok był całkiem niezły i dzisiaj nadal za nim trochę tęsknię. Ilekroć szukałam mieszkania na wynajem, bardziej zwracałam uwagę na widok z okna niż na różne (nie)dogodności. Może to przez spędzenie części życia w domu z widokiem nie na blokowisko, może przez filmy i seriale ukazujące Nowy Jork w całej okazałości, a może przez marzenie zostania stewardessą i podziwiania wszystkiego z góry - mieszkanie z widokiem jedynie na blok obok nigdy nie wchodziło w grę.


Każdy ma jakieś tam wymagania czy marzenia, jak powinno wyglądać własne M i gdzie się znajdować. Dopóki mieszkam w mieście, oczyma wyobraźni widzę siebie jedzącą śniadania, patrząc na budzące się do życia miasto i kolację, podziwiając zachód słońca i pomarańczowe promienie rzucane na budynki. New York, New York, Lublin, Lublin. Do Nowego Jorku Lublinowi daleko, ale uwielbiam podziwiać miasto z 7 piętra. I chociaż nie mam widoku na panoramę Starego Miasta, to widok iskrzących się świateł w oddali i zamglonego miasta o 4 nad ranem na razie w zupełności zaspokaja moje estetyczne potrzeby odnośnie do widoku z okna. I nawet gdybym miała mieszkać na pierwszym piętrze, nigdy nie zdecyduję się na widok na blok. Czuję się wtedy jak w klatce, a patrzenie na oddalone 10 metrów ode mnie okna innych mieszkań przyprawia mnie o klaustrofobiczne mdłości. Lubię mieć na co popatrzeć, nawet jeśli jest to tylko ruchliwa ulica i supermarket. Przynajmniej obraz jest zmienny i zdecydowanie bardziej interesujący niż jeden stały budynek naprzeciwko.

A może to przez Anię z Zielonego Wzgórza? Gdy byłam mała, przeczytałam całą serię, rozpływając się nad widokami opisywanymi w książce. Widokami na wszystko, wschody i zachody, pola, łąki, las. Dobra, to nie ruchliwe miasto, ale sami rozumiecie - nic nie zakłócało przestrzeni ani nie przeszkadzało w podziwianiu jej. Śmiesznie się składa, że dwa lata temu prawie udało nam sie kupić mieszkanie na 5 (a jakże) piętrze z widokiem na miasto. Wiecie, jaki ten budynek ma teraz adres? ul. Zielone Wzgórze.

Przy następnej próbie kupienia mieszkania oglądaliśmy jedno położone na 7 piętrze wieżowca stojącego dodatkowo na wzgórzu (znowu te wzgórza). Widok - nieziemski. Poczułam, że to jest to. Mieszkanie z wymarzonym widokiem, nawet na Stare Miasto. Pięknie. Nawet podpisaliśmy umowę przedsprzedaży. W głowie już ustawiałam meble, biurko koniecznie pod oknem, na parapecie ulubione kaktusy i sukulenty. A potem właściciel nagle wycofał się ze sprzedaży. Wyobraźcie sobie mój smutek.

A teraz jestem tutaj. I chociaż widok na Stare Miasto zasłania mi obrzydliwy, komunistyczny moloch, to trudno nie przyznać, że po bokach widok jest cacy. No i zawsze można zmienić mieszkanie :)

mieszkanie z widokiem

Zostaw komentarz:

Latest Instagrams

© the busy edit | przyjemniejsza strona życia. Design by FCD.