Obsługa niemowlaka - wyobrażenia i rady vs. rzeczywistość

czwartek, 31 sierpnia 2017

Kiedy jeszcze nie byłam mamą, zastanawiałam się czasem nad tym, jaką mamą będę i co będzie dla mnie największym wyzwaniem. Nie miałam żadnych oczekiwań ani nie szykowałam się na jakiś dramat, chociaż wyobraźnia działała. W dzisiejszym wpisie, chcę się z Wami podzielić tym, jakie były moje wyobrażenia i co okazało się w rzeczywistości?


sen niemowlaka, śpiące niemowlę, niemowlę budzi się w nocy

SEN NIEMOWLAKA


Temat rzeka. Psychicznie przygotowałam się na wszystko, a przynajmniej tak mi się wydawało. Wiedziałam, że mogą być problemy z zasypianiem, że niemowlę, a tymbardziej noworodek, często budzi się w nocy, że trzeba przygotować do spania poprzez odpowiednią rutynę. Słyszałam:

"Proszę jeszcze trochę wytrzymać, w 4 miesiącu już sobie wszystko jako tako unormuje."

Ha ha ha! Dobre sobie! Córka właśnie skończyła 4 miesiące, a jej usypianie, a następnie spanie w 4 miesiącu to był jakiś koszmar na jawie. Usypianie trwalo czasem i 2 godziny, a w nocy budziła się co godzinę z nieznanych przyczyn.


"proszę się nie martwić, niedługo zacznie w nocy spać dłużej"

W trzecim miesiącu rzeczywiście zaczęła spać dłużej (5-7 godzin), po czym po miesiącu stwierdziła, że już nie chce i będzie posypiać sobie po 3-4 godziny. Miesiąc się zastanawiałam, skąd ten pomysł, ale postanowiłam już odpuścić i przywyknąć do nowego 3-4-godzinnego rozkładu.

"jak wprowadzisz odpowiednią rutynę, to na pewno zrozumie, że już pora spać"

Z tą rutyną to w ogóle jest ciekawy przypadek. Wszędzie czytałam, żeby od malutkiego zacząć kąpać i usypiać dziecko około godziny 18-19. O ile przy noworodku nie było problemu, bo córka miała tryb jedzenie-zabawa-sen, to w drugim miesiącu za żadne skarby świata nie chciała usnąć po kąpieli i jedzeniu o tak wszesnej porze. Gdy wieczorną rutynę przesunęliśmy na godzinę 20, tak żeby o 21 już spała, już za pierwszym razem zasnęła jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki i spała kilka godzin.

Wiecie, to wszystko wyżej to prawda, ale jakoś nigdzie nie przeczytałam, że niemowlę jest tak zmienne! Każdy miesiąc, ba, nawet każdy tydzień, jest zupełnie inny, wszystko trzeba zaczynać czasem od nowa. Sądziłam, że z miesiąca na miesiąc będzie lepiej spać, a tu klops - wychodzi na to, że u mnie jest na odwrót.

zabawki dla dziecka, zabawy z niemowlakiem, w co się bawić z niemowlakiem, niemowlę, zabawa

ZABAWA Z NIEMOWLAKIEM


Albo raczej doprowadzanie niemowlaka do zmęczenia, żeby w końcu poszedł spać. Pierwsze miesiące są fajne, bo to czas, kiedy dziecko dopiero poznaje otoczenie, wszystkim się zachwyca, robi coraz więcej ciekawych min i widzimy nowe reakcje na zdarzenia. Obserwowanie bobaska jest takie fascynujące. W pewnym stopniu wkraczają zabawki, mata edukacyjna. U mnie tak było. Wyobrażałam sobie, że będę miło i przyjemnie spędzać czas z córką, ucząc ją nowych umiejętności czy zwyczajnie zabawiać. Że będziemy sobie "rozmawiać" po niemowlęcemu i będzie z tego radości comiara. Radość jest, ale jest też zdziwienie, że mój niemowlak jeszcze się nie zmęczył, a ja już mam dość. Kombinuję zatem jak mogę, macham grzechotkami, śpiewam piosenki, czytam wierszyki, puszczam audiobooki, robię z dzieckiem samolocik, bawimy się przy lustrze, pokazuję mieszkanie i powiem Wam jedno - jeszcze nigdy żadna zabawa mnie tak nie męczyła. Trzeba się naprawdę sporo zmachać i natrudzić, żeby niemowlę było zmęczone i zechciało się zdrzemnąć.

"Niemowlakowi nie trzeba poświęcać aż tyle czasu, bo sam doskonale bawi się, poznając świat."

Gdzieś to kiedyś przeczytałam. Córka ma prawie 5 miesięcy i jest szalenie absorbująca. Rozciągam i czas i siebie jak guma, żeby móc czasem coś upiec, poczytać, zająć się domem, zostawiając córkę samą na podłodze w pokoju, ale natychmiast mnie woła, żeby być w tych jej chwilach razem z nią. A wydawało mi się, że to dopiero 2-3-letnie dzieci zaczynają mówić "Nudzi mi się! Pobaw się ze mną!". Tyle jeszcze przede mną :)

KARMIENIE PIERSIĄ I ODŻYWIANIE MAMY


Te dwie kwestie to też według mnie niekończąca się opowiesć. Ile mam, tyle rad na problemy z karmieniem. Bo przecież jakiś problem zawsze musi być, prawda? Nastawiłam się na ból w pierwszych miesiącach karmienia. Na słynny nawał mleczny. Byłam gotowa na przykładanie sobie do piersi liści z kapusty, na pękające brodawki, i masę innych poblemów, które mogłyby mnie spotkać, a o których nie miałam zielonego pojęcia. Drżałam na samą myśl o nich, a co dopiero, gdy wypowiadam to wszystko na głos. W głowie już myślałam o tym, co będę musiała wyłączyć ze swojego jadłospisu i dramatyzowałam, co właściwie będę jeść, bo przecież kolka, bo bezsenne noce, bla, bla, bla. Pewnie zostanie mi tylko woda i powietrze.

I... nic z powyższego nie miało miejsca. Z karmieniem nie było żadnego problemu i do dzisiaj nie wiem, czy część kobiet tak jak ma objawy związane z ciążą, tak i doskwierają im problemy związane z karmieniem, a części to po prostu nie dotyczy. A może to kwestia nastawienia? Podobno wiele zależy od psychiki, a moja miała się (i ma, żeby nie było) niesamowicie dobrze, a karmić uwielbiam. Nawet w nocy, gdy mi się nie chce.

Jeśli chodzi o to, co jadłam, to wykluczyłam jedynie owoce cytrusowe i mimo że ogólnie nie jem nabiału, tak po urodzeniu córki nie mogłam się powstrzymać od zjedzenia czasem sera czy płatków z krowim mlekiem - byłam głodna, a mięsa miałam po dziurki w nosie. Nie zdarzyło się nic, co by wskazywało, że moje dziecię źle reaguje na te składniki. A miały być kolki. Miały być nieprzespane noce. I nie było. Więc po co tak straszyć? :)


Nadal twierdzę, że wszystkie rady i opowiastki można włożyć między bajki. Moje macierzyństwo nie jest idealne i pojawiają się dziwaczne problemy (jak np. to, że dziecko nagle nie chce jeść z danej piersi), ale akurat nie takie, o których najczęściej się mówi. Warto słuchać, ale nie warto brać sobie nic do serca i zanadto przejmować tym, co będzie. Dopiero nasz bobas prawdę nam powie ;)

Zostaw komentarz:

Latest Instagrams

© the busy edit | przyjemniejsza strona życia. Design by FCD.