Metoda 20 minut

wtorek, 15 sierpnia 2017

metoda 20 minut, czas, organizacja czasu


Są takie sprawy i zajęcia, które ciężko zacząć, na których ciężko mi się długo i efektywnie skupić, więc potrzebuję dodatkowej motywacji lub czynnika, który będzie utrzymywał mój mózg w przeświadczeniu, że robię coś tylko na chwilę i zaraz przecież skończę. Tym czynnikiem jest czas. 

Metoda 20 minut

Większość z was na pewno pamięta kampanię dotyczącą czytania dzieciom 20 minut dziennie. Codziennie. 20 minut to taki optymalny czas, ani bardzo długo, ani bardzo krótko. Ja postanowiłam przenieść te 20 minut na wiele innych czynności w moim życiu, zarówno tych, których robić nie cierpię, jak i zastosować do tych rzeczy, którymi lubię się zajmować, a nie bardzo mam na nie więcej czasu.


Gdy widzę górę naczyń wychodzącą już poza zlew, blat kuchenny, a nawet powoli zmierzającą na zwiedzanie mojego mieszkania, odechciewa mi się nawet patrzeć na nią. Ale cóż, zmywarki nie mam (będzie to pierwsza rzecz, którą kupię do własnego mieszkania), a naczynia trzeba umyć. Zazwyczaj pojawiała się myśl, że pewnie spędzę godzinę na staniu przy zlewie. Koniecznie musiałam coś zmienić w podejściu do tego codziennego obowiązku i wymyśliłam sobie wyzwanie pozmywania naczyń w maksymalnie 20 minut. Nigdy mi się jeszcze nie udało, ale o wiele przyjemniej zmywa mi się naczynia na rekord czasowy niż dla samego zmywania. 

Opiekując się córką i pracując z domu nie mam jednorazowo dużo czasu na ćwiczenia czy napisanie posta. Wybieram więc treningi lub zestawy ćwiczeń, które nie zajmą mi więcej niż 20 minut, ale dadzą mi porządny wycisk. W 20 minut na pewno nie napiszę też całego posta, ale dodatkowe postanowienie, żeby  w tym czasie napisać tyle, ile się da - też na rekord - jest lepsze niż ślęczenie nad postem przez 2 godziny i napisanie jednej linijki.

Sprzątanie domu przy niemowlaku to niekończąca się opowieść. Staram się utrzymywać porządek na co dzień, ale są takie dni, kiedy mieszkanie wygląda, jakby przeszło przez nie tornado. Wszedzie leżą tetrowe pieluchy, ubranka dziecięce i zabawki, gdzieś zapodzieje się talerz po śniadaniu, kubki po herbacie z całego dnia, pranie zaczyna wychodzić z kosza, a łóżko dawno nie było ładnie zaścielone. Wtedy daję sobie maks. 20 minut, dziecko wkładam do łóżecza lub zostawiam na podłodze, by zajęło się sobą, a sama niczym Superman biegam i zaprowadzam ład, gdzie tylko się da.

Na czytanie wprawdzie nie daję sobie limitu czasowego, ale rzadko dysponuję wolną godziną, by wygodnie leżeć na kanapie i relaksować się przy książce i kubku herbaty. Dlatego wolę dać sobie 20 minut codziennie o różnych porach niż jedną godzinę w tygodniu.

20 minut to dla mnie naprawdę wystarczająco dużo czasu, by lekką ręką ogarnąć typowo domowe obowiązki i poświęcić trochę czasu na ulubione zajęcia. A Wy macie jakieś swoje metody na załatwianie domowych spraw, tak żeby szybko i bezboleśnie przejść do przyjemności? Podzielcie się w komentarzu :)

Zostaw komentarz:

Latest Instagrams

© the busy edit | przyjemniejsza strona życia. Design by FCD.