BIESZCZADY, CZĘŚĆ 2 - JAWORNIK, LUTOWISKA

piątek, 22 września 2017

Pora na kolejny wpis z wyjazdu w Bieszczady. W tym poście o wejściu na Jawornik, przepięknej małej Szwajcarii i psie, który wyjątkowo upodobał sobie moją osobę. 


WEJŚCIE NA JAWORNIK

Podczas pobytu w Wetlinie mieliśmy jeszcze jeden dzień, kiedy pogoda szczególnie dopisała. Troszkę zmęczeni po wędrówce przez Połoninę Wetlińską postanowiliśmy wybrać się na krótszą trasę na Jawornik. Wejście na szczyt i zejście miało nam łącznie zająć niecałe 4 godziny, plus kilkuminotowe przystanki. Powiem Wam jedno - zanim wybierzecie się na jakikolwiek szczyt, poczytajcie w internecie czy warto i poszukajcie też jakichś zdjęć.

W pierwszym wpisie z Bieszczad mogliście przeczytać, że podejście do Chatki Puchatka było trudne, bo dość strome. Jeszcze wtedy nie wiedziałam jednak, że może być znacznie gorzej. Droga niemal od razu zaczęła biec niemalże pionowo pod górę (tak, tak, w odczuciach niewprawionego wędrowca i w dodatku matki z dzieckiem na klacie to tak właśnie wyglądało), ale nasza ambicja nie pozwoliła nam na powrót. Góry to nie jest coś, co się porzuca ze względu na trudne podejście. W końcu gdzieś tam czeka szczyt, a wstydem byłoby nie wejść na taką niską górkę (Jawornik ma zaledwie 1047m n.p.m.). Motywowało mnie wszystko: praca nad kondycją, nagroda w postaci widoku ze szczytu, duma z wejścia na górę, niosąc niemowlaka. I wiecie co? Szlag by to wszystko trafił, bo na szczycie nie było widać prawie nic.

NIC. Drzewo na drzewie, malutka łączka z jednym widoczkiem na górę w oddali, ale żadnych pięknych, rozległych krajobrazów jak to było na Połoninie Wetlińskiej. Bieszczady to niestety nie Tatry, gdzie wejście na każdy szczyt gwarantuje Ci widoki zapierające dech w piersiach. Dotarliśmy do znaku informującego, ze znajdujemy się na szczycie Jaworniku i... I co, to już, już jesteśmy na górze? Gdzie te widoki? Halo, czy ja jestem górach?


W drodze na Jawornik, wchodząc od strony Wetliny, niedaleko kościoła, nie spotkaliśmy żadnej żywej duszy. Dodatkowo po drodze mija się dziwne drewniane krzyże z tabliczkami, na których nie jest nic napisane. Atmosfera chwilowo jest dziwna. Krzyże, brak ludzi. Iść dalej, uciekać, zawracać? Nie znalazłam w internecie żadnych informacji na ten temat.

jawornik, szczyt, drewniane krzyże na jaworniku, góry, bieszczady, szlak w bieszczadach, krótki szlak, dokąd w bieszczady, rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady

Na szczycie zrobiliśmy krótką przerwę, zjedliśmy coś i z braku widoków szybko postanowiliśmy schodzić do Wetliny. Teoretycznie zawsze liczy się, że zejście będzie łatwiejsze, przyjemniejsze, szybsze. Tutaj było tak samo źle, jak przy wchodzeniu na górę. Stromo i dodatkowo błotniście. W drodze powrotnej spotkaliśmy już kilka osób, które postanowiły wejść od tej drugiej strony, ale widać było, że wcale nie byli z tego wyboru zadowoleni.

Czekacie na zdjęcia? Ooooch, no tak. Nie ma. Nie mam zdjęć z trasy, bo naprawdę nie było, co fotografować. Ot leśna ścieżka, od czasu do czasu jakiś drewniany stopień dla ułatwienia przejścia. Ładnie zrobiło się już jak zeszliśmy prawie całkowicie z góry. Wyszliśmy na piękną, rozległą zieloną polanę. Stało tam kilka drewnianych domków, a za polaną zaczynała się równie stroma szosa prowadząca do głównej drogi.

bieszczady, jawornik, szczyt, góry, rzucić wszystko i wyjechać w bieszczady, drewniane domki w bieszczadach, domki do wynajęcia w bieszczadach, polana, domki na polanie

Drewniane domki szalenie mi się spodobały. Na pewno kiedyś wynajemiemy jeden na taki wyjazd, przede wszystkim ze wzlędu na komfort mieszkania samemu i większą przestrzeń. Przy zejściach ze szlaków mijaliśmy wiele pięknie położonych pensjonatów i domków do wynajęcia, z których widok rozpościerał się na położone w oddali góry i nie był zakłócany niczym innym. Żadnych innych dachów za oknami. To z moją obsesją mieszkania w wysoko położonym miejscu z widokiem na wszystko sprawiało, że chciałam zamieszkać w niemal każdym mijanym domu. A poniżej akurat drewniany domek w Lutowiskach.

drewniany domek w bieszczadach, góry, bieszczady, rzucić wszystko i wyjechać w bieszczady, lutowiska, punkt widokowy


LUTOWISKA, PUNKT WIDOKOWY


Droga powrotna z Bieszczad koniecznie musiała biec przez Lutowiska, małą miejscowość, ale jednak mniej odizolowaną niż Wetlina. Z Wetliny szybko dostaniemy się na wiele szlaków, ale Lutowiska, chociaż położone mają jedną bardzo dużą zaletę - przepiękny punkt widokowy.


bieszczady, lutowiska, punkt widokowy, chreptiów, stanica kresowa chreptiów

Położony na wzgórzu już po minięciu większej części miejscowości punkt widokowy przy dobrej pogodzie gwarantuje wzdychanie do roztaczającego się przed nami krajobrazu. Chciałabym jadać śniadanie z takim widokiem, albo chociaż jakiś piknik tam zjesć, no! Niestety do Lutowisk mam ponad 300km i codzienna jazda tam i z powrotem nie wchodzi w grę. Ale może kiedyś? Tuż przy punkcie połozony jest hotel Stanica Kresowa Chreptiów i to chyba jedyne tak pięknie położone miejsce noclegowe w Lutowiskach. Sami zobaczcie, jakie stamtąd są widoki! Mi kojarzą się (na tyle, na ile kojarzę to ze zdjęć) ze Szwajcarią - góra, a z niej widok na dolinkę z miasteczkiem i wystającą wieżą kościoła, pałacu lub zamku, a to wszystko w otoczeniu gór - np. tutaj - klik, klik albo tutaj. Stąd też nazwałam to miejsce Małą Szwajcarią.

bieszczady, lutowiska, punkt widokowy, chreptiów, stanica kresowa chreptiów

bieszczady, lutowiska, punkt widokowy, chreptiów, stanica kresowa chreptiów

bieszczady, lutowiska, punkt widokowy, chreptiów, stanica kresowa chreptiów


Wśród ochów, achów i innych zachwytów oczywiście nie mogło zabraknąć miejsca na miłość - niestety nieodwzajemnioną. Ten słodki buldog przymilał się, przymilał i... za bardzo upodobał sobie moją nogę. Krótka, przelotna znajomość.


bieszczady, lutowiska, punkt widokowy, chreptiów, stanica kresowa chreptiów


Tym zabawnym akcentem kończę relację z Bieszczad. Na pewno kiedyś się jeszcze w Bieszczady wybierzemy i być może zatrzymamy na trochę w Lutowiskach? Kto wie. 

Miłego dnia, kochani!

Spodobał Ci się wpis? Koniecznie powiedz mi o tym w komentarzu!

  1. Musiałaś się na pewno dobrze bawić! :)
    Pozdrawiam
    FotoHart

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, wychodzenie tymi stromymi ścieżkami na te małe pagórki to był ubaw po pachy :'D

      Usuń
  2. No Bieszczady do zbyt wysokich nie należą fakt 😊 Moja mama jest nimi zachwycona. Wręcz ją zniewoliły. Gratuluje wyjścia z dzidziusiem. Świadczy to tylko o twojej silnej woli, super naprawdę. Wiem jak to jest jak się umęczysz i liczysz na piękne widoki a tu klapa. Miałam tak po wejściu na Babia Górę. Pogoda nagle się zepsuła i cały widok trafił nagle szlag. Zazdroszczę koledze który oglądał wschód słońca na Babiej. Cudowny widok.

    www.kasinyswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Latest Instagrams

© the busy edit | przyjemniejsza strona życia. Design by FCD.