CZY WARTO IŚĆ NA STUDIA?

środa, 27 września 2017

czy warto iść na studia, czy trzeba iść na studia, po co studiować, książki i zeszyty, macbook

Za kilka dni rozpocznie się kolejny rok akademicki, tysiące maturzystów z ekscytacją pobiegnie na swoje pierwsze zajęcia na uczelni. Ja też się tak cieszyłam. Wyobrażałam sobie interesujące wykłady, godziny dyskusji na zajęciach, praktyczne ćwiczenia, które poprawią moje umiejętności i pomogą nabyć nowe, setki nowych znajomości. Wszystko miało być wspaniałym edukacyjnym doświadczeniem, które zrobi ze mnie wykształconego człowieka, jakiego nie ma nigdzie indziej. Rynek pracy będzie sie o mnie bić, oferty pracy będą się sypać niczym manna z nieba, a ja nie będę wiedziała, w co ręce włożyć. W lipcu zakończyłam swoją przygodę ze studiami i dzisiaj, przy okazji zbliżającego się października, chcę się z Wami podzielić moją opinią - to warto iść na te studia czy nie warto?


Zanim konkrety, to najpierw pewna ważna uwaga: są takie studia, bez których pracy na danym stanowisku nie dostaniemy. Nie zostaniemy chirurgiem, lekarzem, dentystą, nauczycielem, nie zaczniemy pracy w sektorze finansowym, nie zrobimy projektu domu jako architekt. Oczywiście ukończenie jakichkolwiek studiów nie daje nam automatycznie pracy, ale są takie kierunki, które wcale nie są potrzebne, żeby móc znaleźć pracę w interesującej nas branży. Ja ukończyłam studia językowe (lingwistyka) z zamiarem zostania tłumaczem i wierzcie mi - można to wszystko było zrobić inaczej. Ale do rzeczy.


Jeszcze w liceum sama dokładnie nie wiedziałam, jaką ścieżkę zawodową wybrać. Marzyłam o architekturze, projektowaniu wnętrz, myślałam też o stosunach międzynarodowych oraz o już wspomnianej lingwistyce, ale też o filologiach - angielskiej lub germańskiej. Targana niezdecydowaniem postanowiłam zrobić test predyspozycji zawodowych, z którego wynikło, że nadaję się na tłumacza (również na stanowiska dyrektorskie, kierownicze oraz menadżerskie, ale żadne z tych stanowisk wtedy mnie nie interesowały) i ostatecznie poszłam na studia na lingwistykę stosowaną. 

Na pierwszym roku wyobrażałam sobie, że będę świetnym tłumaczem, będę mieć niesamowitą wiedzę i umiejętności, szybko znajdę pracę, w dodatku zdalną - wszystko cacy, cud, malina, kraina zawodowa mlekiem i miodem płynąca. Wykładowcy zachwalali program studiów i snuli przed nami idylliczny świat, jak to będzie nam się po tych studiach świetnie pracowało w zawodzie, że pracy jest po sufit, a sam kierunek jest unikatowy. Więc skończyłam te studia. I wiecie co? Mądry Polak po szkodzie. 

Każdy z nas idąc na studia sądzi, ze jest to coś potrzebnego. Coś, bez czego nie dostaniemy pracy. Coś, bez czego będziemy wytykani palcem i uważani za osobę, która niewiele w życiu osiągnęła. Sama poszłam na kierunek językowy, bo był on wymagany, aby móc pracować w moim zawodzie. Obecnie przepisy wymagają ukończenia jakichkolwiek studiów i posiadania certyfikatów językowych na najwyższych poziomach C1 lub C2. Rynek pracy się zmienia, a nadal słychać głosy, że studia są tą niezmienną, potrzebną częścią naszego wykształcenia. 

Niestety to nieprawda, o czym sama się przekonałam. 

WYMARZONA PRACA VS JAKAKOLWIEK PRACA?


Czytam wiele blogów, rozmawiam z ludźmi, którzy studiów nie skończyli albo skończyli, ale mają jakąś pasję. Pasja, hobby, zainteresowania. To nie studia dały im pracę, ale to, co lubili i lubią robić, czym zajmowali się poza nimi. Ja, oczarowana kierunkiem i opiniami naszych nauczycieli, wierzyłam, że studia rzeczywiście zrobią robotę. Na 4 roku podjęłam pierwszą pracę w moim zawodzie, ale zleceń było bardzo mało. Na 5 roku chciałam się mocno rozwinąć i mimo wielu zajęć oraz ciąży wyrabiałam praktyki w dwóch miejscach, następnie pracowałam z noworodkiem na kolanach w biurze tłumaczeń (oczywiście zdalnie) i myślałam sobie "Kurczę, z tego coś jednak chyba będzie! Jednak nie zmarnowałam 5 lat!". I wiecie co? Klapa. Pracuję w 3 firmach, ale nie dałabym rady sama się utrzymać. I nie jest to kwestia tego, że pracy nie ma. Nie ma zleceń. Czy uczymy się po to, by potem nie wykorzystywać tej wiedzy?

Druga sprawa to to, że z uwagi na marnie postępujący rozwój w moim zawodzie, wolałabym chyba nie ukończyć studiów, pracować gdziekolwiek, ale jednak mieć pewność, że co miesiąc coś zarobię, odłożę na wymarzone podróże, wyposażenie nowego mieszkania, nowe auto i czego tam jeszcze dusza zapragnie. A tak... hulaj dusza, bo zleceń nie ma. 

PODĄŻANIE ZA PASJĄ VS WYPALENIE, ZNUDZENIE, OBRZYDZENIE


Cokolwiek jest naszą pasją - u mnie były to m.in. języki obce - studia potrafią to skutecznie zabić. Może trafiłam na złych ludzi? Może to nigdy nie był kierunek ani zawód dla mnie? W każdym razie to, z czym wiązałam swoją przyszłość, zbrzydło mi do granic możliwości. Zajęcia, jak na każdym kierunku, częściowo w ogóle nie miały związku z tym, co chcę robić po studiach, częściowo miały związek, ale w sumie byly niepotrzebne, bo teraz żadnej tej wiedzy nie wykorzystuję, a wiele zajęć sprowadzało mnie z powrotem do liceum. W domu spędzałam godziny na odrabianiu prac domowych związanych z wpisywaniem słówek w odpowiednie miejsca i uczeniu się o czymś, co mi się nigdy nie przyda (serio, pracuję i nie przydaje się), a szybsze bicie serca i skok adrenaliny powodowało u mnie jedynie wyobrażenie wzroku wykładowcy na wieść o tym, że nie odrobiłam pracy domowej, bo nie mam wpisanego tekstu na kartce. To sprawiało, że coraz częściej miałam ochotę na zmianę, rzucenie studiów, zajęcie się czymś innym i nie widziałam sensu we wszystkim, co robiłam. Nie zrobiłam tego. Nie lubię czegoś nie kończyć. Po obronie pracy magisterskiej odczułam niewyobrażalną ulgę, że to już koniec i nareszcie mogę w pełni poświęcić się pracy. Z pasji pozostały jedynie umiejętności, których obecnie z racji braku ciągłości w rozwoju zawodowym nawet nie chce mi się szlifować. Podziwiam wszystkich ludzi, którzy zdecydowali się pójść inną ścieżką niż wskazywały im wybrane studia i dobrze na tym wyszli. Podziwiam Was i jesteście niesamowici! 

OCZEKIWANIA VS RZECZYWISTOŚĆ PO STUDIACH


Myślę, że nie tylko w moim "wyuczonym" zawodzie jest tak, że studia swoje, rynek swoje, a my jeszcze inne swoje. Każdy czegoś wymaga, czegoś oczekuje, ma jakieś wyobrażenia i plany. Sęk w tym, że idąc na studia większość z nas nie ma planu, ani A, ani B. Nie wie, do jakiej chce pójść pracy, co chce w życiu robić. A nawet jak wie, to przecież to się cały czas zmienia. Osobiście zawiedziona i załamana tym, jak wyglądają perspektywy w moim zawodzie miałam różne pomysły. A może w ogóle to rzucić i - uwaga, uwaga - pójść na inne studia? A może w moim zawodzie zajmę się tym albo tamtym? A może ta nisza wymaga zapełnienia specjalistami? Niby nieskończoność możliwości, a tak naprawdę nie wiadomo samemu, co zrobić. Gdy w końcu podjęłam pracę, okazało się, że powinnam jeszcze skończyć dodatkowo inne studia albo mieć tak kosmiczne zainteresowania, żeby móc robić to, co chcę, że ręce mi opadły. Człowiek nie chce spędzać przecież całego życia studiując (chociaż są i tacy pasjonaci). 

Drzwi do kariery miały stać przede mną otworem, a okazało się, że aby je otworzyć, muszę wyprobówać milion kluczy. To ja dziękuję, znajdę inne drzwi. Takie, do których będę wiedziała, jaki pasuje klucz i co mnie za tymi drzwiami czeka. W wielu przypadkach nie zastanawiamy się, jak wygląda dany rynek pracy i ile pracy jeszcze nas czeka po studiach, żeby chociaż być zadowolonym z tego, jak i gdzie pracujemy i co w tej pracy osiągamy. Ja na studiach i po studiach czułam, że się cofam, a nie spełniam. A podobno studia rozwijają i poszerzają horyzonty :)

TO WARTO CZY NIE WARTO IŚĆ NA STUDIA?


Oglądacie Krzysia Gonciarza? Nie jest to mój ulubiony youtuber, ale jeśli coś u niego mnie zainteresuje, to oglądam. Krzysiu często pojawia się we vlogach z Kasią, której zadano raz pytanie, czy warto iść na studia. I Kasia odpowiedziała, że jeśli czujemy, że czegoś nie umiemy, że potrzebna jest nam dodatkowa wiedza, żeby spełniać się w jakimś obszarze, to tak. Ale lepiej zbierać doświadczenie. I nie jest tu mowa tylko o doświadczeniu zawodowym. Po prostu róbmy coś, rozwijajmy się, próbujmy nowych rzeczy. Myślę, że jest to jeden z błędów, które część z nas może popełniać i który popełniłam ja. Wierzyłam, że studia to jest wszystko. A to właściwie tylko jakaś część, nawet nie najważniejsza, naszego doświadczenia, która daje nam jakieś tam umiejętności i wiedzę. Gdybym miała coś sobie wtedy doradzić, to na pewno zrobiłabym dokładniejszy research i zastanowiła się, jakie inne opcje mam do wyboru. Być może zrobiłabym sobie rok przerwy przed studiami i poświęciła innym rzeczom, które też lubiłam robić. Dobrze, że teraz już nie chcę się ograniczać. 

Chętnie dowiem się, jakie Wy macie doświadczenia w tym temacie. Uważacie, że warto iść na studia? Zrobilibyście coś inaczej?

Spodobał Ci się wpis? Koniecznie powiedz mi o tym w komentarzu!

  1. Uff jaka ulga, ja nie poszłem bo nawet matury nie mam. Szkoda twojego cennego czasu jak patrze na twój wpis. Na pewno los się odwróci i będzie dobrze. Pozdrawiam i trzymaj się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasu szkoda jak zawsze, ale przynajmniej poznałam kilka ciekawych osób, z którymi mam kontakt do dzisiaj :) to taki plus studiów, nie tylko moich :)

      Usuń
  2. Tsk naprawdę nigdy nie wyobrażałam sobie nie pójść na studia zaraz po liceum. Gdy jednak matura była coraz bliżej, miałam coraz większe wątpliwości. Kierunek wybrałam, wyniki maturalne miałam takie, że spokojnie bym się dostała, a jednak coś mnie blokowało przed zarejestrowaniem się na studia. Nie widziałam się tam. Nie wyobrażałam sobie, że po 12 latach szkoły mam dalej, bez żadnej przerwy uczyć się na kolejne zajęcia.
    W końcu moja decyzja była taka, żeby studia odłożyć i wyjechać do pracy. Jak na razie jestem zadowolona. Nie wyobrażam sobie teraz szykować ostatnich rzeczy do szkoły.
    Że studiów całkiem nie rezygnuje, ale dałam sobie po prostu więcej czasu na zastanowienie.

    czytu-czytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam decyzję! Ja chciałam zrobić przerwę po licencjacie, ale bałam się, że już nie wrócę na studia, a nie chciałam też wstrzymywać się z powiększaniem rodziny. Wiele kierunków to jednak takie przedłużenie szkolnej nauki. Oczekiwania mamy duże, liczymy, że coś się zmieni, będzie ciekawiej, większy wycisk, więcej praktyki, wyzwań, wszystko będzie inaczej. Niestety wiele kierunków, mimo interesującej nazwy, jest nudnych i nic z zajęć nie da się wyciągnąć. Wtedy każdy zaczyna myśleć o pracy :)

      Usuń
  3. Hmm... Ja właściwie się zgadzam w całości z tym co napisałaś. Tylko, że nie zawsze pasja wystarczy. Do bycia fizykiem czy chemikiem, weterynarzem, lekarzem czy prawnikiem (o inżynierach nawet nie wspominając) studia są niezbędne. Już abstrahując od tego czy rzeczywiście nas one czego nauczą, to niezbędny jest papier. Jeśli miałabym się zastanawiać, to właśnie nad tym w jaki sposób poza zdobyciem papierka, zdobyć też umiejętności, najlepiej, dokładnie tak jak napisałaś praktyczne.
    Z drugiej strony, jak najbardziej się zgadzam, mam kilku znajomych informatyków, którzy studia szybko porzucili i całkiem słusznie, bo w ich pracy zdecydowanie bardziej liczyło się doświadczenie i przepracowane lata niż jakikolwiek papierek. Ale nawet oni, mając wysokie stanowiska i pensje, wspominają czasem o tym, że żeby pójść jeszcze wyżej może się zdarzyć, że ten papier będą musieli zdobyć. Ot filozofia.
    Chciałabym jednak zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt, często wyższą pensję od magistrów mają technicy. Bo mają fach w rękach i to ceni się wyżej. ;) Więc tutaj dokładnie potwierdza się to co napisałaś. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o pasję, to miałam na myśli raczej fakt posiadania jeszcze jakiejś poza studiami, bo jeśli wiąże się ze studiami - mogą one tę pasję zabić. Ja żałuję, że nie szukałam sama więcej praktyki oraz że nie zdecydowałam się na jakąkolwiek pracę w czasie studiów.

      Na szczęście studia to nie jest coś, czym możemy się zająć zaraz po maturze. Warto jednak mówić o tym innym, którzy są niezdecydowani, zawsze jest inny wybór, inna ścieżka rozwoju.

      Usuń
  4. Ja po skończonych studiach licencjackich mogę pracować w żłobku, przedszkolu i szkole podstawowej w klasach 1-3 (chociaż teraz to już 1-4). Czuję, że to jest to co kocham robić, jeśli dostanę pracę w zawodzie to połączę pasję do wychowania i nauczania razem z zarobkiem. Teraz studiuję pedagogikę specjalną i poszerzam moje kwalifikacje zawodowe. Bez studiów nie mogłabym w przyszłości robić tego co chcę robić. Ale jest wiele zawodów, które ukończenia uczelni nie wymagają, na przykład informatyk, który ma doświadczenie jest bardziej ceniony niż taki, który ma tylko papierek z uczelni. Zależy więc wszystko od obranej ścieżki zawodowej. Osobiście nie zmieniłabym mojego wyboru przed 4 lat, jak i wyboru sprzed roku dotyczącego magisterki. Wszystko zależy od tego co kto chce robić w życiu! :)
    Świetny wpis, myślę, że przyda się osobom, które stoją przed trudnym wyborem "iść czy nie iść". Daje do myślenia :).
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, bardzo Ci dziękuję za ten komentarz :) widać, że wiedziałaś dokładnie, co chcesz w życiu robić i dobrze dobrałaś do tego studia. Oby tak dalej :D wiem, że nie ma nic przyjemniejszego niż znalezienie pasji i możliwość połączenia jej z pracą :)

      Usuń
  5. Osobiście nie uważam pójścia na studia za jaką kolwiek przyjemność gdyż dla mnie to marnowanie lat które równie dobrze mogłabym wykorzystać na zbieranie doświadczenia w innych branżach czy kursach, rozwijać się.
    Chociaż z drugiej strony nie wykluczam nie pójścia na nie. Kiedyś pragne iść na psychologię także jak teraz skończę studium to zacznę za 2 lata studia na psychologii by móc dowiedziec się jak najwięcej :)
    Pozdrawiam
    FotoHart

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że w szkołach nam się tak wałkuje o studiach, a zapomina, ze kursy też rozwijają i dają wiedzę. Psychologia świetna sprawa, wiedzę można wykorzystać nie tylko w pracy, ale i w życiu :)

      Usuń
  6. Ja zaczynam drugi rok pedagogiki specjalnej, więc to dopiero początki mojej przygody ze studiowaniem. Do tego zawodu jednak dyplom jest niezbędny, ale już wiem, że będę musiała zrobić dużą ilość kursów. Bardzo ciekawy wpis i naprawdę przyjemnie się go czytało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten pozytywny komentarz :D u mnie było tak, że do bycia tłumaczem najpierw konieczne były studia językowe, ale od jakiegoś czasu wymagana jest jedynie znajomość języka na poziomie C1/C2 poparta certyfikatem :/ życzę Ci, żebyś zawsze była zadowolona ze swoich studiów :)

      Usuń
  7. Świetny wpis! Ja studiuję lekarski, więc niestety bez tego do na pracę w zawodzie nie mam co liczyć ;)
    Ale ze studiów jestem zadowolona, chociaż są trudne (pisałam o tym ostatnio u mnie na blogu, zapraszam: https://coscudownego.blogspot.com/2017/09/nigdy-nie-zostane-lekarzem-czyli-moja.html )

    Poza tym zupełnie się z Tobą zgadzam - w wielu pracach w przyszłości studia są zbędne lub mało ważne. Liczy się doświadczenie (także w zawodzie lekarza), które zbierzemy w swoim życiu.

    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że jesteś zadowolona :) życzę powodzenia i wytrwałości :D

      Usuń
  8. Ja myślę, że przed studiami powinniśmy zrobić sobie rok przerwy (nie wszyscy).Przez całe liceum miałam dość nauki, myślałam, że na studiach się to zmieni. Nie zmieniło się, a ja teraz siedzę na urlopie dziekańskim (sprawdzam czy naprawdę praca jest gorsza od nauki, chociaż teraźniejsza jest, uaktywniły się moje problemy ze stawami i silna alergia na kurz). Ale po urlopie wracam na studia, bo są naprawdę fajne - zwierzęta w rekreacji, edukacji i terapii - przygotuje mnie to choć trochę do mojego przyszłego zawodu, np.: treser psów, hotel dla zwierząt, dogoterpia lub hipoterapia. Owszem, mogłabym pracować bez studiów, ale musiałabym zrobić specjalne kursy, które są droższe niż na studiach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ciekawy kierunek, nie wiedziałam, że taki istnieje :)

      Usuń
  9. Poszłam i powiem Wam że nie żałuję z kilku powodów: Fajni ludzie, miłe wspomnienia, czegoś się nauczyłam. To że pracy nie mam to swoją drogą. Studia są trochę jak szkoła przetrwania. Wyścig szczurów na pierwszym roku fakt. Było dużo śmiechu, łez i przygód. Było to dla mnie swego rodzaju hobby. Lubię się uczyć, kocham też poznawać ludzi. Byłam na bibliotekoznawstwie. Wcale nie taki łatwy kierunek jakby się wydawało.

    www.kasinyswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bibliotekoznawstwo kojarzy mi się z nudą, bo w bibliotece zawsze jakoś tak...cicho, ludzie ziewają :D ale moja lingwistyka miała być ekscytująca, a nie była, więc chyba zmienię zdanie :D

      Usuń
  10. Przyznam, że kiedyś myślałam o o studiach i czasem się nad nimi zastanawiałam, ale niestety nie lubię za bardzo się uczyć :P Ogólnie moją pierwszą myśl o studiach to nie myślę o tym, jako czymś potrzebnym, jak to ty ujęłaś, lecz kojarzy mi się z ciekawym, co może rozwijać i uzupełniać wiedzę. Według mnie niekoniecznie trzeba iść do szkoły wyższej, aby mieć tą dobrą pracę. Czasem dobrze uczyć się dla samych siebie :)
    http://lexxiajaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo u nas w większości nauka na studiach to nadal sztywne siedzenie w ławce i słuchanie wykładowców ;)

      Usuń
  11. Ja robię sobie roczną przerwę tzw. Gap Year, w tym roku skończyłam szkołę i zdałam maturę, znalazłam pracę, a w domu rozwijam swoje zainteresowania :)
    Zapraszam etpueriss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Gap year super sprawa, teraz polecalabym każdemu :D

    OdpowiedzUsuń

Latest Instagrams

© the busy edit | przyjemniejsza strona życia. Design by FCD.