Za co lubię macierzyństwo?

środa, 6 września 2017

Może urwałam się z Księżyca, może próbuję czarować, a może mam na oczach jakieś klapki, ale w tym pięknym przeżyciu, które zaczęło się 17 kwietnia 2017 roku, czyli w macierzyństwie, staram się dostrzegać same plusy. Od momentu urodzenia Pani Pulpecik zdenerwowałam się tak poważnie tylko raz - z bezsilności, gdy już nie wiedziałam, co zrobić, by zdołała zasnąć. Poza tym staram się patrzeć na wszystko pozytywnie i z przymrużeniem oka. Przecież to dla mnie zupełnie nowa osóbka i nowa sytuacja! Na szczęście są rzeczy, które pomagają mi jeszcze bardziej pozytywnie podchodzić do macierzyństwa. Nie wszystkie są związane akurat z dzieckiem, ale to dzięki dziecku je dostrzegam i dzięki niemu się dzieją. Więc za co lubię macierzyństwo? 


macierzyństwo, za co lubię macierzyństwo, karuzela nad łóżeczko, łóżeczko, zabawka, niemowlę, niemowlak


ZA MOŻLIWOŚĆ OGLĄDANIA WSCHODÓW SŁOŃCA


Lubimy zachody, a wschody? Też bywają piękne. Tylko której z nas chciałoby się wstać specjalnie po to, by je podziwiać? To pytanie retoryczne, nie odpowiadajcie ;) Ja uwielbiam tę ciszę i spokój, gdy słońce dopiero wstaje. Uwielbiam kolor nieba w czasie wschodu, a czasem nad miastem można nawet dostrzec unoszącą się mgłę. Dzięki temu, że córka zwykle budzi się w godzinach 3 w nocy do 5 nad ranem zobaczyłam już mnóstwo wschodów, gorszych i lepszych. Nikt nie lubi wstawać o takiej porze, bo to szok dla organizmu, ale gdy ma się ku temu dodatkowy motyw? Ja chętnie!

ZA OBSERWOWANIE ROZWOJU DZIECKA


Nie ma nic lepszego w macierzyństwie niż patrzenie, jak maluszek każdego dnia nabywa nowe umiejętności. Ponieważ Pani Pulpecik to moje pierwsze dziecko, wszystko jest dla mnie niesamowite. Wszystko jest takie WOW. Wszystkie te miny, radość, smutek, uśmiechy, piski, wrzaski, ruszanie rączkami, przyciąganie do siebie stóp. Nawet rzucanie grzechotką (zobaczymy, czy za kilka lat też będzie tak niesamowicie, gdy czymś rzuci ;D).

macierzyństwo, za co lubię macierzyństwo, niemowlę, stopa, stópka niemowlęca, niemowlak

ZA ZWRACANIE UWAGI NA NAJPROSTSZE RZECZY


Wiecie jak długo można się bawić, próbując wziąć do ręki i ugryźć słuchawkę od domofonu? Nawet 30 minut. A czy zawias od drzwi wydał Wam się kiedyś fascynujący? Mi też nie. Ale mojej córce - jak najbardziej. Wiadomo, że jako dorośli nie będziemy się podniecać przedmiotami, które widzimy na co dzień, ale takie niemowlęce zachowanie pozwala mi na chwilę zatrzymania się i zwrócenia uwagi na drobnostki i proste rzeczy.

ZA JESZCZE LEPSZĄ ORGANIZACJĘ DNIA


Zawsze byłam dobrze zorganizowana. Multi-tasking to było moje drugie imię, bo zależało mi na tym, aby jak najszybcej uporać się z tym, co konieczne, aby przejść do tego, co  przyjemne, np. oglądanie seriali. Teraz wprawdzie nie mam czasu na oglądanie w ciągu dnia czegokolwiek, ale jednoczesne pieczenie, odkurzanie i zabawianie dziecka to teraz moja codzienność. Między to trzeba wcisnąć jeszcze czas na karmienie, usypianie, kapiel Pulpecika i oczywiście... napisanie posta ;) Ale chcieć to móc i chyba tylko dzięki temu tyle się udaje.

macierzyństwo, wczesne wstawanie, budzik, zegar, za co lubię macierzyństwo


ZA WCZEŚNIEJSZE WSTAWANIE RANO


Lubiłam i lubię wstawać rano, ale przed urodzeniem córki była to najwcześniej godzina 9. Teraz czasem dzień zaczyna się i o 6, a zwykle o 7:30. I nawet mi to za bardzo nie przeszkadza, bo dzięki temu mam więcej czasu na ogarnięcie wszystkich spraw w ciągu dnia.

ZA WCZEŚNIEJSZE CHODZENIE SPAĆ


Pójście spać o godzinie 22 było dla mnie kiedyś ogromnym problemem. Pora wydawała mi się zbyt wczesna, zawsze chciałam coś jeszcze porobić. Często też trudno było mi zasnąć, przewracałam się z boku na bok, ciągle potrzebowałam rozmowy. Kiedy mój mąż już smacznie spał, ja się jeszcze zastnawiałam czy jeszcze może nie wstać i nie zająć czymś produktywnym. Problem minął po pojawieniu się Pani Pulpecik. Teraz położenie się w łóżku o 22 jest luksusem, a zaśnięcie to kwestia 5 minut.

Może i czaruję, a macierzyństwo ma jakieś negatywne strony? Nie próbuję się ich na siłę doszukiwać, skoro na co dzień jest... po prostu dobrze :) Jeśli jednak coś się zmieni, jeśli dostrzegę jednak coś, co w tym cudownym czasie spędza mi sen z powiek - dam znać ;)

Spodobał Ci się wpis? Koniecznie powiedz mi o tym w komentarzu!

  1. Oj tak organizacja przy dziecku wskakuje na level pfrofesional :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś sądziłam, że jestem świetnie zorganizowana, ale okazuje się, że można być jeszcze bardziej :D

      Usuń
  2. Macierzyństwo to najpiękniejsza rzecz, jaka może się zdarzyć kobiecie. Jestem już babcią, zajmuje się dużo Wnukiem i chłonę każdy dzień z jego życia. Każdy dzień jest inny i żaden się już nie powtórzy...nieustannie dziękuję za to, że dane mi było być matką. Mój pierwszy syn urodził się gdy studiowałam dziennie na AGH, wrzeszczał przez rok i tak dałam radę bez dziekanki:-)

    OdpowiedzUsuń

Latest Instagrams

© the busy edit | przyjemniejsza strona życia. Design by FCD.