DRZEMKI, CZASY CZUWANIA, RYTUAŁY - CZY DA SIĘ ZAPANOWAĆ NAD SNEM NIEMOWLAKA?

sobota, 28 października 2017

problemy ze snem niemowlaka, niemowlę płacze przed drzemką, czasy czuwania, rytuały, niemowlę marudzi przed snem, problem z drzemkami w dzień, jak usypiać niemowlę

Wychowanie i opiekowanie się dzieckiem od zawsze kojarzyło mi się z jednym słowem - eksperyment. Bo przecież co człowiek - mama czy tata - może wiedzieć o wychowaniu i opiece, zanim nie doświadczy osobiście, co się za tym kryje? A zaczyna się już od pierwszej doby maluszka i od podstawowych czynności, od nauczenia nawyków i pokazania zachowań, które potem mają wpływ na dalszy rozwój dziecka. Można wyróżnic takie 3 główne obszary: odżywianie, higiena osobista i sen. I dzisiaj o spaniu i o walce o sen niemowlęcia właśnie :)


W tym poście pisałam między innymi o tym, jak zmieniały się upodobania senne mojej córki. Bywało, że każdy tydzień był inny. Niektóre dni były lepsze, niektóre gorsze. Nadal uważam, że moje dziecko to złote dziecko, bo ani nie miało kolek, ani nie było problemów z karmieniem naturalnym, nie mamy też pod górkę z rozszerzaniem diety. Ale w 6 miesiącu zaprezentowała apogeum umiejętności robienia z rodzica nieśpiącego zombie, samemu nie śpiąc i w ogóle o spaniu nie myśląc.


Zaczął się ogromny problem z drzemkami w dzień, zasypianiem na noc oraz spaniem w nocy w ogóle. Jak nie korzystałam z różnych technik usypiania, tak teraz musiałam wprowadzić cały ich wachlarz: bujanie, szumienie, śpiewanie, potrząsanie, ciasne owijanie (spowijanie), suszarka, odkurzacz... Ale dlaczego nie śpi? Dlaczego nie może zasnąć? Co jest nie tak? Może to ząbki? Może za zimno albo za gorąco? Jest głodna? Jednak jak się okazuje, wina nie leży po stronie dziecka ani trochę.

DRZEMKI W DZIEŃ I RYTUAŁY


Już od pierwszego dnia wprowadziłam córce wieczorny rytuał przygotowujący ją do spania. Dużo czytałam, że dzięki powtarzającym się zdarzeniom, niemowlęta są spokojniejsze, bo wiedzą, co je zaraz czeka. Sprzątanie zabawek, zmiana oświetlenia, mówienie, co się za chwilę wydarzy, kąpiel - wszystkie elementy rytuału sprawiły, że dzisiaj nie mam problemu z położeniem dziecka spać o 18-19 (budzenie się po godzinie to inna bajka :D).

Z jakiegoś powodu zapomniałam jednak, że takimi samymi prawami powinny rządzić się drzemki w dzień. Przy zasypianiu było dużo marudzenia przeradzającego się w płacz, często musiałam usypiać dziecko przy piersi albo w wózku, bo tylko tak się uspokajało. Nigdy nie wprowadziłam żadnego rytuału. Postanowiłam przeanalizować to, co się dzieje przed drzemką. Okazało się, przyznaję się bez bicia, że moje dziecko nie otrzymywało żadnego sygnału, że za chwilę będzie drzemka. Było przez to było niespokojne i rozdrażnione. Co zmieniłam? Wprowadziłam krótki rytuał.

Wiadomo, że rytuał w dzień powinien wyglądać inaczej niż ten wieczorny, więc warto nawet połączyć go z jakąś prostą, niezbyt rozpraszającą aktywnością. Ja zdecydowałam się na czytanie mojej córce wierszy (obecnie Jana Brzechwy). Dodatkowo informuję córkę: "Jesteś już zmęczona. Poczytamy teraz książeczkę". Gdy widzę, że zaczyna być zmęczona, natychmiast zabieram ją na bok i czytam, obserwując, czy córka się skupia na czytaniu, czy jest bardziej rozdrażniona, czy może za bardzo ją to bawi. W zależności od nastroju dobieram odpowiedni ton i tempo czytania. Nie chcę przecież, żeby była jeszcze bardziej rozradowana, tylko chcę ją uspokoić.

Po czytaniu mówię "Teraz pora na drzemkę" i zasłaniam okna, córkę kładę na łóżku i ciasno opatulam kocykiem, kołdrą lub czymkolwiek innym, co przy okazji może sobie zarzucić na głowę (ten typ tak ma). Opatulanie to bardzo ważny element, który zarówno mi i mężowi cały czas umykał. Córka od początku była opatulana do snu, a my w pewnym momencie przestaliśmy to robić. Raz była opatulana, raz nie, właściwie nie wiem, od czego to zależało (co za rodzice!). Aż w końcu to mąż zauważył, że po opatuleniu córka szybko się uspokaja. Więc wróciliśmy do robienia z naszego dziecka naleśnika. I wiecie co?

Usypianie jest teraz o niebo łatwiejsze!

OTOCZENIE DO SPANIA


To, co ściśle wiąże się też z rytuałem, to warunki w jakich śpi dziecko. Póki nie zaczęły się istotne problemy ze spaniem w dzień, nie zwracałam uwagi na jasne światło dzienne w pokoju, na to, że opatulam dziecko i właśnie wtedy śpi mu się lepiej, na miejsce drzemki - raz spała w wózku, raz u mnie na kolanach, innym razem znowu w łóżeczku. Najwidoczniej nie czuła się z tym dobrze. Musieliśmy wrócić myślami kilka miesięcy wstecz, żeby przypomnieć sobie, że w poprzednim mieszkaniu córka zawsze drzemała na naszym łóżku, opatulona, w przyciemnionym pomieszczeniu. Po przeprowadzce w nasze życie wkradło się trochę chaosu, zapomnieliśmy o wprowadzonych przyzwyczajeniach, a potem nie mogliśmy zrozumieć, o co znowu chodzi naszemu dziecku. Takie z nas mendy.

CZASY CZUWANIA


Tutaj zdania są podzielone, czy stosować się do czasów czuwania czy nie. Że to usypianie dziecka na siłę, że rozstraja zegar biologiczny dziecka, bo śpi wtedy, kiedy nie musi, itd. W ogóle co to są te "czasy czuwania"? Jakaś warta przy dziecku? No, można tak powiedzieć, ale niezupełnie. Czas czuwania to czas aktywności dziecka między drzemką a drzemką lub spaniem nocnym. A dla rodzica czas, kiedy bacznie zerka swoim trzecim okiem z tyłu głowy czy dziecko już ziewa i jest zmęczone czy jeszcze chwilę da radę się pobawić.

Sama nie miałam pojecia, że czas aktywności dziecka ma jakąś konkretną nazwę i że jakkolwiek może mi się przydać w poprawieniu ilości i jakości snu mojej córki. Jednak wiedza na temat tych czasów pomogła mi najbardziej.

Czasy czuwania różnią się w zależności od wieku dziecka i z wiekiem też wydłużają się. Dla półrocznego niemowlęcia czas ten w sumie wynosi około 9-9,5 godziny i dzieli się na segmenty pomiędzy drzemkami i snem nocnem oraz przerwami na karmienie w nocy, np. segmenty po 2h, 2h15m, 2h15m i 2,5h, co w sumie daje 9 godzin. Do czasu czuwania zalicza się również czas na wyciszenie dziecka przed snem, cały rytuał przygotowawczy i zasypianie. Nie macie pojęcia jak bardzo mi to pomogło w układaniu córki na drzemkę. Dzięki czasom czuwania wiem mniej więcej, kiedy moje dziecko będzie zmęczone i kiedy powinnam zaczać układać je spać. ALE! Apropo kładzenia dziecka spać właśnie na siłę: to czasy orientacyjne i są zależne od charakteru dziecka, jego zapotrzebowania na sen, wyrobionych rytuałów zasypiania. Jeśli widzę, że po wyznaczonym czasie córka nawet nie ziewa i dalej bawi się w najlepsze, nie proponuję jej drzemki. Za to jeśli jest zmęczona, zaśnięcie to kwestia kilkunastu minut.

NOTOWANIE PRZEBIEGU DNIA


Przy określaniu czasu czuwania i trzymaniu się planu 9-godzinnego konieczne było zapisywanie sobie wszystkich godzin drzemek, pór pójścia spać, czasu spania, karmień. O wiele łatwiej jest mi teraz zauważyć pewne tendencje, kiedy moje dziecko zasypia łatwiej i szybciej, a kiedy ma z tym problem. O czasach czuwania napiszę jeszcze oddzielny post, bo to ciekawy temat, ale dzięki zapiskom zorientowałam się, że przedłużenie jakiegoś segmentu aktywności (np. przez niezauważenie, że dziecko jest zmęczone) lub z powodu bardziej chaotycznego dnia i np. jednej dodatkowej drzemki w samochodzie, moja córka ma znacznie większy problem z zaśnięciem i ze spaniem w ogóle. Dzięki temu, że wszystko zapisuję, mogę uniknąć sytuacji, gdzie moje dziecko ma, jak ja to mówię, awarię systemu i cały czas piszczy i krzyczy lub wręcz odwrotnie - chce się energicznie bawić.

Jeśli zmagacie się z problemami ze snem Waszych maluszków (i nie jest to spowodowane np. ząbkowaniem lub chorobą), koniecznie wypróbujcie kompleksowe podejście. Stwórzcie rytuał przygotowujący do spania, prowadźcie zapiski, zorientujcie się, jaki jest czas czuwania Waszego dziecka. Jeśli mi się udało nad tym zapanować, to Wam też się uda! Teraz pora na pozbycie się smoczka... :D

Spodobał Ci się wpis? Koniecznie powiedz mi o tym w komentarzu!

  1. Początki nie były u mnie łatwe - przy pierwszym dziecku byłam mądra o wszystkie podręczniki i dobre rady, wychodziło różnie. Przy drugim wyrzuciłam wszystkie dobre rady w kąt i wsłuchałam się w rytm mojego dziecka. I wiesz co, było o wiele łatwiej i prościej... Wiem jednak że nie każde dziecko jest takie samo, zawsze trzeba trochę zdrowego rozsądku i empatii...mama dobrze wie, co tam dzieje się z Jej dzieckiem;)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie czytałam nic. Żadnych gazet, żadnych poradników, nic w internecie na temat tego, jak zajmować się dzieckiem, jakie sposoby stosować w razie problemu X i Y. Wychodziłam właśnie z takiego założenia jak Ty, że wsłucham się w dziecko :) no ale po jakimś czasie tak się namieszało, że już nie słyszałam i nie byłam w stanie zaobserwować nic - pewnie przez te wszystkie skoki rozwojowe, ząbkowanie - zrobił się jeden wielki chaos, którego nie umiałam opanować. Dopiero wtedy zaczęłam czytać :D to była taka moja ostatnia deska ratunku, sama nie mogłam dziecięcia ogarnąć.

      pozdrawiam cieplutko również :D

      Usuń

Latest Instagrams

© the busy edit | przyjemniejsza strona życia. Design by FCD.