O empatii wobec kobiet w ciąży

środa, 4 października 2017

empatia, kobieta w ciąży, ciąża, macierzyństwo

O ciąży zwykle mówi się, że to najpiękniejszy czas w życiu kobiety - mieszka w nas mały człowieczek, rozwija się, z każdym dniem rośnie, a my, chociaż jeszcze naszego dziecka nie znamy - chcemy je chronić. Do tej ochrony zalicza się m.in. odpoczynek, unikanie długiego stania i brak stresu. Niby nic, ale ma duże znaczenie dla kobiety w ciąży. Nie jest to właściwie żaden problem, jeśli znajdujemy się w gronie rodziny czy znajomych - wtedy wszyscy otoczą nas odpowiednią opieką i wykażą się empatią. Problem zaczyna się, gdy odważymy się wyjść z domu. Do tego wpisu zainspirował mnie ten post Eweliny z mamoza.com.pl. Przeczytanie go również polecam, zwłaszcza jeśli jesteście, macie zamiar być lub ktoś z Waszego otoczenia jest w ciąży. Są tam przydatne wskazówki, jakie prawa ma kobieta w ciąży i gdzie możemy spodziewać się i domagać respektowania ich. A teraz - do rzeczy.


Gdy byłam w ciąży, przez większość czasu czułam się wyśmienicie - nie męczyły mnie mdłości, nie byłam osłabiona, dużo spacerowałam, dopóki mogłam. Przez pierwsze 4-5 miesięcy właściwie nie było widać brzuszka, a że cały czas nosiłam luźne ubrania, to inni ludzie raczej nie mogli się domyślić, że oto chodzę sobie w dwupaku. Jednak już od 6 miesiąca brzuch zaczął być widoczny nawet spod ubrań i zaczęłam odczuwać dodatkowy ciężar, jaki ze sobą noszę. Korzystałam zatem ze wszystkich przywilejów, z których może i powinna korzystać kobieta w ciąży - w autobusie zajmowałam miejsce wyznaczone dla ciężarnych, w przychodni siadałam, jeśli tylko widziałam wolne miejsce, na uczelni prosiłam o przepuszczenie w kolejce np. do dziekanatu (w sklepach nie musiałam tego często robić). Nie sądziłam jednak, że wszystko to spowoduje oburzenie u innych.

ZAKAZ JAZDY KOMUNIKACJĄ MIEJSKĄ DLA KOBIET W CIĄŻY


Wszyscy wiedzą, że w autobusach są specjalne miejsca wyznaczone dla 4 grup pasażerów: dla osób niepełnosprawnych, dla osób starszych, dla rodzica z dzieckiem i właśnie dla kobiet w ciąży. Miejsca te są zwykle szersze, jak ja to mówię, na 1,5 człowieka. Osoby starsze zwykle są grubsze niż typowy pasażer (związane jest to ze spowolnieniem metabolizmu wraz z wiekiem), więc czasem ciężko wcisnąć się koło nich, ale już 2 osoby o normalnej budowie ciała spokojnie zmieszczą się na takim miejscu. A jak jest z kobietą w ciąży? Do pewnego czasu posiedzimy sobie jeszcze z kimś, ale później, ze względu na większy brzuch i różne związane z tym niedogodności, raczej rozsiądziemy się na takim miejscu same. Musicie wiedzieć, że w pewnym momencie ciążący brzuch powoduje silny, ciągnący ból mięśni utrzymujących brzuch. Nie wiem, czy u wszystkich, ale u mnie tak było, jeśli stałam lub długo chodziłam lub szłam zbyt szybko. Poza tym to nie jest ciężar, który możecie odstawić w inne miejsce i odpocząć. Do tego rosnące dziecko naciska na przeponę i trudniej się oddycha, czasem bywa też duszno. Mnie od 7 miesiąca spotykały te dolegliwości, dlatego nie wahałam się - usiąść czy nie usiąść? Gorzej jak trafi się ktoś, kto również ma prawo do specjalnego miejsca. Poniżej kilka sytuacji, które spotkały mnie w autobusie. 

Wracałam akurat z kolejnych już badań obowiązujących mnie w ciąży. Przychodnia znajdowała się akurat przy początkowym przystanku linii, którą jechałam, więc podjeżdżający autobus był całkowicie pusty. Razem ze mną wsiadło do niego jakieś 5 osób (to niewiele jak na ponad 100 osób, które w autobusie mogą się zmieścić), a ja zajęłam miejsce dla kobiet w ciąży. W autobusach zwykle są 2 takie miejsca, po obu stronach przejścia - za kierowcą i przy drzwiach. Jedno miejsce specjalne nadal pozostawało wolne plus wiele innych, bo autobus dopiero ruszył i nie miał, kiedy się zapełnić. Sądziłam więc, że dopóki miejsca są wolne, to nic niemiłego mnie nie spotka. 
Drugi przystanek na trasie autobusu. Przednimi drzwiami wsiada kobieta, na oko około 55-letnia i... ładuje się na miejsce obok mnie. 
- Musi pani siadać akurat tutaj? - odzywam się grzecznie, zanim pani w ogóle zdąży się rozgościć obo mnie, wciskając mnie w szybę.
- A pani akurat musi tutaj siedzieć?! - odpowiada niegrzecznie. Zaznaczam, że mój brzuszek jest widoczny.
- Jestem w ciąży, mam takie prawo - i pokazuję palcem odpowiednie oznaczenie.
Pani wstała, przeprosiła i... poszła zająć całkiem normalne miejsce. 
Kurtyna. 

Najwidoczniej nie była aż tak zmęczoną staruszką, żeby siadać na specjalnym miejscu ;) A może zrobiło jej się głupio? Nie rozumiem jednak jednego - dlaczego ludzie mają takie klapki na oczach, zwłaszcza osoby starsze. Czy tak ciężko zastanowić się, czy może ktoś rzeczywiście ma powód, by siedzieć w danym miejscu? A może ktoś się źle czuje? A może ta Pani jest w ciąży? Niestety w mniemaniu w szczególności starszych osób to specjalne miejsce jest tylko i wyłącznie dla nich, a świętym obowiązkiem pozostałych ludzi jest ustępowanie im miejsca. Nie była to jednak najgorsza sytuacja, jaka mnie spotkała. Ale zanim o tym, to najpierw:

Siedzę w wyznaczonym miejscu, jak zwykle. Drugie specjalne miejsce zajmuje chłopiec, wydaje mi się, że ma jakieś 12-13 lat. Ubrany jest w dres, lekką kurtkę, wraca ze szkoły. Spokojny chłopaczek, przynajmniej nie pakował się koło mnie. Za to chciał ktoś inny. Do autobusu wsiada znowu kobieta, przedział wiekowy też jakoś 50-60 lat. Patrzy się na mnie, patrzy się na chłopca w dresie i - nie zgadniecie - próbuje siąść koło mnie. Natychmiast reaguję:
- Proszę pani, jestem w ciąży, naprawdę nie chciałabym, żeby siadała pani koło mnie. Będzie nam ciasno, zwłaszcza mi. I duszno. (to był jakoś 8 miesiąc ciąży, i gdy siedziałam, nie oddychało mi się zbyt dobrze).
- Oj, proszę pani, na pewno się zmieścimy! - odpowiada kobieta i ku mojemu przerażeniu nadal próbuje koło mnie usiąść (przypominam, że to miejsce na 1,5 czlowieka. Albo dla grubaska). 
- Proszę pani, nalegam. Nie ustąpię pani miejsca.
Kobieta patrzy na mnie ze zdziwieniem i wyrzutem, ale nadal próbuje.
- Ja nie jestem taka gruba, więc nie będzie źle. (fakt, gruba nie była, ale szczupła też nie, a dla kobiety w ciąży przestrzeń i luz mają znaczenie).
I tu już postanowiłam nacisnąć guzik wstydu, bo mówię do kobiety:
- Proszę pani, naprawdę próbuje pani wcisnąć się na miejsce obok kobiety w ciaży, która prosi, by pani znalazła inne miejsce i na dodatek ma prawo tu siedzieć, a nie próbuje pani poprosić tego chłopca, żeby pani ustąpił miejsca? Nie wstyd pani?

Ostatecznie chłopiec ustąpił miejsca tamtej pani, ale nie wiem, czy gdybym nie zareagowała, to czy pani siadłaby gdzie indziej. Najciekawsze jest, że wokół było sporo innych osób i nikt się nie odezwał. Nikt. Ale to i tak nie było najgorsze, co mnie spotkało.

Autobus pełny, wszystkie miejsca zajęte, w tym jedno - wyznaczone - zajmuję ja. Wsiada kobieta (czy Wy to widzicie - znowu kobieta) i pakuje się na miejsce, na którym siedzę ja. Jak w poprzednim przypadku, informuję ją, że jestem w ciąży i proszę, żeby nie siadała obok mnie, bo po pierwsze ciasno, po drugie mam już naprawdę duzy brzuch (8 miesiąc) i ciężko mi się oddycha, a po trzecie - naprawdę będzie nam ciasno. Baba (bo tak ją w tym przypadku musze nazwać) stwierdza, że ona nie ma gdzie usiąść i musi gdzieś usiąść i na pewno, na pewno się zmieścimy. Na nic zdały się prośby i wręcz błagania, żeby nie siadała, że się źle czuję i że jej też nie ustąpię - wcisnęła się obok mnie, przyciskając mnie do szyby i przysiadając moją torebkę, którą potem wyszarpywałam spod jej tyłka dwa razy większego niż mój. Jeszcze się mościła jak kura na grzędzie, żeby się wygodnie wpasować w siedzenie. Z moich ust padło wtedy coś w stylu:
- Proszę pani, co pani robi? Mówię przecież, że jestem w ciąży. Przecież to widać! Nie wstyd pani, za kogo pani się ma? Wy, starsi ludzie musicie sobie zawsze rościć prawo do siedzenia. Nie przejdzie wam przez myśl, że ktoś też ma prawo siedzieć. Ruszy się pani czy nie?
Nie ruszyła się. Nic nie powiedziała, nie wstała nawet, żeby mnie przepuścić, gdy postanowiłam, że jednak postoję.

To była najbardziej przykra sytuacja z jaką przyszło mi się spotkać w ciąży. Nikt ze stojących tuż obok osób nie zareagował. Nie zwrócił tamtej pani uwagi, nie zaproponował jej innego miejsca, skoro tak bardzo chciała usiąść (chociaż tamta pani nie była staruszką, znowu: około 50 lat, widać było, że zdrowa, raczej nic jej nie doskwierało), ale również mi nie zaproponowano nowego miejsca, gdy wstałam, bo wolałam stać niż jechać przyciskana do szyby. Miałam łzy w oczach i było mi cholernie przykro. Założę się, że gdyby to ktoś w wieku poniżej 30 lat wcisnął się tak na miejsce obok staruszki, posypałyby się hejty. Pół autobusu oburzyłoby się, jacy ci młodzi niewychowani, bezczelni, nie szanują starszych. Bo kobiety w ciąży to przecież tacy sami ludzie, jak cała reszta i żadne przywileje im się nie należą.

ALE JA MAM DZIECI!


Jednak nie tylko starsze osoby nie respektują praw kobiet w ciąży. Kurczę, tu nie chodzi nawet o prawo, tylko o jakieś znalezienie w sobie cząstki tej empatii, tej ludzkiej wyrozumiałości, że hej, ta kobieta jest w ciąży, może jest jej ciężko, może się źle czuje? Przecież nie prosiłaby o przepuszczenie w kolejce, ustąpienie miejsca tak po prostu. Robi wszystko, żeby nie zaszkodzić dziecku, żeby je chronić i żeby jej ciało dało radę! Ale najwidoczniej dla niektórych nie jest to stan na tyle ważny i poważny, by robić wyjątek.

W 6 miesiącu ciąży musiałam załatwić coś na uczelni w dziekanacie. Masa ludzi, nie będę czekać, odważę się i poproszę o przepuszczenie w kolejce, bo i usiąść nie ma gdzie. Pytam więc dziewczynę przede mną, czy mogę wejść do pokoju przed nią, a na to inna odzywa się żartobliwym tonem:

A ja mam w domu dwójkę dzieci i jakoś nie pytam, czy mnie ktoś przepuści. Może powinnam?

Może powinnaś. Ale takie porównanie dzieci będących już w domu do dziecka będącego w brzuchu kobiety, której prawdopodobnie jest ciężko, jest trochę nie na miejscu. Wiecie, nie skarżę się, że mi ciężko czy coś. Chcę jednak byście wiedzieli, że kobieta w ciąży nawet jeśli czuje się wyśmienicie, to jej brzuch trochę waży. Grawitacja robi swoje, a po długim staniu czy nawet siedzeniu w nieodpowiedniej pozycji, daje się to odczuć w postaci bólu więzadeł. Można to porównać do wbijania w pachwinę dużej igły bez znieczulenia. Nie polecam.

KOBIETA W CIĄŻY NA ZAKUPACH


Czasem musiałam pójść sama na zakupy, czy to spożywcze czy akurat chciałam kupić coś z kosmetyków. Nie wiem, co jest z niektórymi kobietami nie tak - udają, że nie widzą. W Rossmannie jedna kobieta z kilkuletnią córką wbiła się do kasy przede mną niemal biegnąc. Za chwilę została zbyta przez kasjerkę, która na szczęście zauważyła, że jestem w ciąży. Mina tamtej klientki "Jak to nie zostanę teraz obsłużona?!" - bezcenna. 

Innym razem robiłam drobne zakupy w supermarkecie. Gdy dochodziłam do kasy, inna klientka już stojąca w kolejce zauważyła mnie i... zrobiła krok do przodu, żebym tylko nie próbowała wcisnąć się przed nią. Nie próbowałam. 

Cały czas zastanawiam się, co daje ludziom prawo do myślenia, że kobiet w ciąży nie trzeba traktować inaczej. Najbardziej zaskakujące było dla mnie to, że we wszystkich tamtych sytuacjach obrywało mi się właśnie od kobiet. To one nie ustępowały mi miejsca, to one oczekiwały, że ja ustąpię im, to one nie przepuszczały mnie w kolejce. Mężczyźni? Zupełnie inna bajka. Jednak żadna grupa nie broniła mnie w autobusie, gdy moje prawa kobiety w ciąży były naginane. Dlaczego tak się dzieje? Czy to przez brak świadomości, jakie przywileje i prawa mają ciężarne? Czy to przez brak wiedzy, jakie zagrożenia niosą ze sobą niektóre sytuacje? W jakimś stopniu na pewno tak. Ale myślę, że bardzo ważna jest tutaj empatia. Bo nawet jeśli te prawa by nie istniały, mamy obowiązek rozumieć uczucia i sytuację kobiet w ciąży w szczególności. 

Spodobał Ci się wpis? Koniecznie powiedz mi o tym w komentarzu!

  1. Witaj 😊 Właśnie jestem w ciąży, 3 miesiąc. Powiem Ci że często w autobusie muszę się upominać żeby mi miejsce ustąpili. Niestety zero empatii. Smutne. W przychodni nieraz czekam w długiej kolejce bo nie ma pierwszeństwa dla kobiet w ciąży. Tak to jest 😞

    www.kasinyswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To że w przychodni nie ma pierwszeństwa dla kobiet w ciąży, to jakieś nieporozumienie :/ a spróbuj poprosić o przepuszczenie w kolejce :/

      Dużo wytrwałości życzę <3 uśmiech dziecka wszystko wynagrodzi :)

      Usuń
    2. a to nie dlatego, że nie widać brzuszka?

      Usuń
  2. Chętnie przekaże bloga dalej 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra reakcja kasjerki z Rossmanna :). To się ceni.
    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wielu innych sklepach można pomarzyć o takiej postawie :(

      Usuń
  4. Jestem bardzo za! Zawsze ustępuję kobietom w ciąży, chociaż przyznaję, że zdarza mi się zwyczajnie nie zauważyć, więc nie obraziłabym się gdyby czasami taka kobieta się odezwała czy zwyczajnie zapytała (wcale nie prosiła, bo według mnie jej się to należy, ale po prostu nie mam oczu dookoła głowy, a czasami myślami jestem daleko). ;) Ale z drugiej strony przyznam szczerze, kobietom w ciąży i tak jest łatwiej niż młodym chorym. Zawsze słyszę, że jestem nieuprzejma i chamska, bo młoda to na pewno zdrowa, więc mogłaby postać, a jak na złość mam od lekarza zakaz długiego stania w miejscu. Więc albo usiądę, albo powinnam łazić w tę i we w tę wzdłuż autobusu... Przydałoby się ogólnie więcej życzliwości. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, osobiście zetknęłam się z poglądem, że młodzi ludzie są zawsze zdrowi i zawsze mogą stać. To dla mnie taki typowy przykład braku empatii w społeczeństwie :( S przecież młodzi też chorują, też się źle czują, nawet jeśli to tylko przeziębienie.

      Usuń
  5. Kurczę, nie wyobrażam sobie nie ustąpić kobiecie w ciąży, przecież to żaden problem, a dla niej rzeczywiście może to być duże ułatwienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My sobie nie wyobrażamy, a staruszki pewnie sobie nie wyobrażają sytuacji, kiedy im ktoś nie ustępuje :D

      Usuń

Latest Instagrams

© the busy edit | przyjemniejsza strona życia. Design by FCD.