CZY PEWNOŚĆ SIEBIE JEST CZERWONĄ SZMINKĄ?

środa, 7 lutego 2018

czerwona szminka, red lipstick, pewność siebie, self-confidence, self confidence, stock photo, szminka, czym jest pewność siebie, jak zyskać pewność siebie, jak być bardziej pewnym siebie

Kto z nas nie patrzy z ciekawością na kobiety, których usta pomalowane są czerwoną szminką? Nie powiecie mi, że nigdy taka nie przykuła Waszej uwagi, niezależnie od tego, jakiej płci jesteście (chociaż zakładam, że czyta mnie sama płeć piękna!). Zastanawialiście się kiedyś, jaka taka kobieta jest? Dlaczego akurat czerwona szminka? Czy po prostu lubi ten kolor czy może dodaje on jej pewności siebie? Tylko czy taka szminka może coś w tym zakresie faktycznie zmienić?

Zawsze podobały mi się na ustach czerwone odcienie, niektóre trochę wymieszane z brązem, inne wpadające już w fiolet, wiśnię, najlepiej ciemne. Nigdy jednak nie miałam odwagi takich kolorów użyć. Jestem dość blada i bałam się, że będę wyglądać jak podrasowany w photoshopie duch. Poza tym, to bardzo odważny kolor. Czy może kolor jak każdy inny? Przekonywałam siebie, że będę wyglądać źle i lepiej, żeby używał jej ktoś, kto faktycznie czuje się w takim odcieniu pewnie. Pomysł zakupu czerwonej szminki wracał do mnie jak bumerang przy każdym pobycie w drogerii, ale sięgając po nią, miałam wrażenie, że inni patrzą na mnie i myślą: po co takiej szarej, zwykłej dziewczynie taka szminka

Miałam poczucie, że ten odcień zarezerwowany jest dla wyjątkowych osób: odważnych, pewnych, towarzyskich, charyzmatycznych


Nie widziałam siebie w tym gronie. Określałam siebie raczej jako introwertyczka, spokojna, wycofana. To było w liceum.

Ale na przestrzeni lat charakter każdego z nas kształtuje się i zmienia. Wszystkie doświadczenia i ludzie mają wpływ na to, jakimi ludźmi jesteśmy i jakimi się staniemy. Oprócz tego mamy oczywiście wybór, bo możemy stać w miejscu, pogrążeni w sytuacji, która nam się nie podoba albo dokonywać zmian, rozwijać się, cieszyć drobnostkami i najzwyczajniej przeć do przodu jak lodołamacz, nie zważając na przeciwności. Ja robiłam oczywiście zupełnie odwrotnie, bo gdy miałam na coś ochotę, zawsze zwracałam uwagę na innych, zastanawiając się, czy spodoba im się to, jak postąpię, co ubiorę, czy będę zabawna, jak wypadnę w towarzystwie. Ale nigdy po prostu tego nie sprawdziłam, bo z góry zakładałam, że mają mnie za taką, a nie inną i nie mam prawa się wychylać. Być odważną, może towarzyską, a może pewną siebie. Uważałam, że określają mnie ubrania, kosmetyki i to, gdzie i w jaki sposób spędzam wolny czas. Jak więc mogłam użyć czerwonej szminki nie będąc imprezową dziewczyną rozchwytywaną przez wielu? Ale ja chciałam.

I użyłam. Wprawdzie trochę późno, ale lepiej późno niż później. Albo nigdy.

Pierwszy raz pomalowałam usta soczystym wiśniowoczerwonym odcieniem w listopadzie 2016. Pamiętam to bardzo dobrze: zajęcia na uczelni, byłam ubrana cała na czarno, a kolega spytał mnie, czy przebrałam się za Mortycję z Rodziny Addamsów. Czy się obraziłam? Nie. Wprawdzie mam ogromny dystans do samej siebie, ale człowiek ten nie był nikim, z którego zdaniem chciałam się liczyć i który mógłby mi dyktować, jak mam się czuć. A czułam się wybornie! Tylko czy sprawiła to czerwona szminka? Też nie.

Bo pewność siebie, to nie jest coś, co kupimy razem z ubraniami czy kosmetykami


Ona dopiero może się w naszym stroju ujawnić, przez strój też możemy ją wyrazić. Jeśli uważacie, że kolorowy strój na co dzień sprawi, że będziecie bardziej pewni siebie, zamieńcie swój czarno-szary zestaw rzekomego smutasa na sweter w kolorowe paski i czerwone buty i pójdźcie tak na zakupy w centrum handlowym. Krępujące spojrzenia? Nie każdy w takim stroju będzie się czuł dobrze, mimo że kolory teoretycznie noszą osoby raczej odważne. Jednak najlepsze i najpiękniejsze ubrania nie dadzą nam nic, jeśli będziemy się w nich czuć jak w worku po ziemniakach. Przykład?

Kiedyś kupiłam na wesele sukienkę w czarno-białe trójkąty, z odkrytymi plecami. O ile odkryte plecy były cudowne, to ten wzór wcale nie sprawiał, że czułam się wyjątkowo, jak na taką okazję. Chciałam założyć coś innego niż na co dzień, coś co będzie przykuwać uwagę. Przykuło - moją uwagę do tego, że się w tej sukience wcale dobrze nie czuję.

Pewność siebie ma różne oblicza: białego uśmiechu, czerwonej szminki, czarnego golfu, swetra oversize. Ale tylko osoba kryjąca się za tym wszystkim zdecyduje, które oblicze odpowiada jej najbardziej. Bo pewność siebie da nam jedynie praca nad naszymi słabościami, akceptacja własnego ciała, świadomość własnej wartości i lubienie siebie takim, jakim się jest. Dziewczyna w trampkach, swetrze i bez makijażu może być 100 razy bardziej pewna siebie, niż ta w eleganckiej sukience, szpilkach Louboutina i makijażu wprost z salonu. Bo to tej dziewczyny samopoczucie z samą sobą ma wpływ na to, czy będzie mieć odwagę mówić i robić to co uważa za słuszne i dobre dla niej samej. 

Kiedyś chyba oczekiwałam, że czerwona szminka zmieni coś w zakresie mojego poczucia pewności siebie. Mijały miesiące, dziesiątki wizyt w drogerii, zastanawianie się, będzie dobrze czy będzie porażka z tym kolorem na ustach? Wahałam się. Wahałam się, mimo że w moim mniemaniu miałam charakter odpowiedni do godnego reprezentowania czerwonej szminki. W czasie studiów ujawniła się moja inna strona: już nie milczałam, gdy mi coś nie pasowało, ubrania nie definiowały mojej pewności siebie, poczucia własnej wartości i samoakceptacji. Nie potrzebowałam też udowadniać komukolwiek czegokolwiek tylko po to, żeby pokazać, że jestem na tyle pewna siebie, że umiem i że dam radę.

Najzwyczajniej w świecie zrozumiałam, że pewność siebie to akceptacja siebie wraz z niedoskonałościami


To umiejętność powiedzenia 'nie' temu, co nas krzywdzi, ale też wyjście ze strefy komfortu dla tego dobra i takich działań, które nas rzeczywiście chwytają za serce i inspirują. Pewność siebie to używanie ulubionych perfum i szminki z poczuciem, że to my się dobrze w tym czujemy, a zdanie innych to tylko miły dodatek. Mogłabym ubrać najpiękniejszą suknię od Alexandra McQueena, ale bez wewnętrznego przekonania, że właśnie w tym wyglądam jak milion dolarów, z mojego poczucia pewności nic nie zostanie. Bo prawdziwa pewność siebie wymaga pracy i nie przychodzi wraz z nałożeniem na usta czerwonej szminki. Do pewnych rzeczy trzeba po prostu się rozwinąć, dojrzeć, zmienić się, zrozumieć. Stać się silniejszym. Żebyśmy mogli pewnie bronić tego, kim jesteśmy i tego, dlaczego nasze wybory są takie, a nie inne. Dlaczego używamy czerwonej szminki.

A dla Was co było lub jest synonimem pewności siebie? Macie jakieś kosmetyki, ubrania, w których czujecie się w 100% sobą i moglibyście góry przenosić, czujecie się jak gwiazda, najlepsza wersja siebie, a te ubrania wcale tego nie pokazują? Czekam na Wasze komentarze!

czerwona szminka, red lipstick, pewność siebie, self-confidence, self confidence, stock photo, szminka, czym jest pewność siebie, jak zyskać pewność siebie, jak być bardziej pewnym siebie

Spodobał Ci się wpis? Koniecznie powiedz mi o tym w komentarzu!

  1. Nie manifestuję swojej pewności siebie ubiorem (chociaż on w pewnym sensie mnie wyraża), moja pewność siebie wyraża się w tym, że nic nie muszę nikomu udowadniać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt, ze czerwona szminka przykuwa uwagę, ale nie czułabym się w niej dobrze. Lubię oczy mocno pomalowane, a usta raczej bezbarwnym lub pastelowym błyszczykiem. I właśnie oczy są moim największym atutem i jak są pomalowane to czuje te pewność siebie��

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię czasem wyskoczyć w czerwonej szmince, ale tylko wtedy, gdy idę na eleganckie spotkanie;)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czerwona szminka na ustach kobiety owszem czasem ładnie wygląda ale pod warunkiem, że ubiór i dodatki nie są już kontrastowe.

    Pozdrawiam,
    Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tam, czasem i kontrastowe dobrze wyglądają :) wystarczy spojrzeć na Tamare Gonzalez z bloga MacademianGirl :)

      Usuń
  5. Bardzo podoba mi się Twój tekst, będę tutaj wracać :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, jakbyś tę czcionkę zmieniła na większą, zapewne nie tylko moja para oczu byłaby Ci dozgonnie (czyli do końca Internetu i o 1 dzień dłużej) wdzięczna :)
    Pewność siebie może być podrasowana zewnętrznością, ale ostoi się jedynie osadzona głęboko w duszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że o tym myślałam? Doskonale rozumiem Twoją sugestię, bo sama kiedyś prosiłam na innym blogu o zmianę czcionki, i to jeszcze mniejszej niż ta tutaj!

      Usuń
  7. Też jestem blada, ale uwielbiam czerwoną szminkę. Szczególnie taką ciemną bordową, albo wręcz brązową.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Latest Instagrams

© the busy edit | przyjemniejsza strona życia. Design by FCD.