weekly thoughts #1

niedziela, 11 lutego 2018

Brakowało mi tutaj serii postów, które mogłyby być zbiorem moich przemyśleń, wydarzeń i rzeczy, które sprawiły mi radość w ostatnim tygodniu lub tygodniach, a które nie nadają się na jednostkowe wpisy. Taki swoisty dziennik, pamiętnik, luźne zapiski. Chciałam też, żeby osoby wchodzące tutaj, czytające blog, spędzające tutaj swoją wolną chwilę - Wy, drodzy czytelnicy :) - poznawały mnie przez te wpisy lepiej. Żebyście mieli poczucie, że pisze do Was człowiek z krwi i kości, którego codzienność to nie tylko pisanie o wnętrzach, minimalizmie i lifestylu. Te posty możemy potraktować rzeczywiście jak spotkanie przy ciachu (pizzy!) i rozmowę ze starym dobrym przyjacielem. To co tam u Was? Bo u mnie...

weekly thoughts, rest, weekend, country, offline
źródło: kaboompics.com

WEEKEND NA WSI


Mniej więcej raz na miesiąc wyrywamy się z mężem (i córką też, oczywiście) na wieś do jego rodziców. Nie lubię przebywać gdziekolwiek, gdzie jest szaroburo, a nie pada (wtedy się okropnie rozleniwiam), ale tym razem mieliśmy szczęście, bo spadło naprawdę sporo śniegu, więc samo patrzenie przez okno na te zimową aurę z ciepłym napojem w ręku było prawdziwą przyjemnością. Okazało się z kolei, że w Lublinie cały śnieg już stopniał, więc wyrwaliśmy się z miasta w odpowiednim momencie.

Ta spora ilość śniegu sprawiła również, że chociaż mamy już luty, to przez chwilę poczułam się, jakby właśnie zaraz miało być Boże Narodzenie. Cóż, pogoda nie wszystkich rozpieszcza śniegiem na święta, a ja porządną ilość białego puchu na Wigilię widziałam dobre 10 lat temu. Napadało wtedy tyle śniegu, że pociągi miały kilkugodzinne opóźnienia, a ja akurat jechałam z rodzicami i bratem na święta do babci - 500km od naszej rodzinnej miejscowości i z kilkoma przesiadkami.

weekly thoughts, rest, couch, online detox, weekend offline
źródło: kaboompics.com

INTERNETOWY ODWYK (no, prawie)


Gdy jedziemy na wieś nie zawsze zabieram ze sobą laptopa, bo po pierwsze pobyt jest za krótki (zwykle 24h), by spędzać czas przy komputerze, a po drugie najzwyczajniej nie chce mi się go na tak krótki czas ze sobą taszczyć. Tym razem jednak wzięłam komputer, żeby napisać kolejnego posta i zrobić trochę porządków w plikach (jestem prawdziwą królową komputerowego chaosu). Los jednak ze mnie zadrwił i postanowił, że ten weekend będzie weekendem odpoczynku i oderwania się od internetu. Najpierw przy ledwo zipiącym łączu przez dobre kilka godzin próbowałam dokończyć wcześniejszy post, a następnie walczyłam o jego publikację. Po tym byłam już tak wykończona szarpaniem się z internetem i denerwowaniem na samą siebie, że nie udało się opublikować posta około południa, że...odechciało mi się korzystać z internetu w ogóle. I wiecie co? Muszę robić to częściej. Przynajmniej raz na tydzień. Poza tym, że już sam wyjazd na wieś miał być chwilowym odpoczynkiem od zgiełku miasta, to jeszcze internet prawie nie chodził i tak oto miałam przynajmniej 24-godzinny odwyk od rzeczywistości online. Odświeżyłam nieco umysł, odpoczęłam od nadmiaru informacji, do głowy wpadły nowe pomysły - na przykład na ten post ;)

PORZĄDKI NA KOMPUTERZE


Brak internetu sprawił, że musiałam sobie znaleźć inne zajęcie. Nie lubię siedzieć bezczynnie, telewizji nie oglądam, a pod ręką nie miałam żadnej książki. Przyszła więc w końcu pora na długo planowane porządkowanie plików na laptopie. Nie udało się zrobić wszystkiego i zapewne gdyby nie brak internetu, nawet bym tego nie ruszyła. Bałagan łatwo zrobić, trudniej sprzątnąć, ale przynajmniej zaczęłam i krok po kroku w tym tygodniu powinnam przywrócić mój laptop do pełni sił! Ostatnio dyszał jak staruszek i zacinał się przy otwarciu większej ilości stron, więc nie powinnam odkładać już tego na później. Mniejsza o zmniejszone możliwości pisania, ale chyba nikt nie chciałby stracić tysięcy zdjęć z ostatnich kilku lat, prawda? Swoją drogą nie mogę się doczekać, aż zacznę wywoływać kolejne zdjęcia do galerii w mieszkaniu!

weekly thoughts, rest, couch
źródło: kaboompics.com

ODSYPIANIE


Brak internetu miał też znaczny wpływ na porę położenia się spac, bo już o 22 smacznie chrapałam. Na co dzień ciezko jest mi się wczesniej polozyc spać. Zawsze coś jeszcze czytam, pisze albo zajmuje się domem. Poza tym córka budzi się właściwie co godzinę albo częściej, więc i tak nie zmruzylabym oka (a próbowałam, wierzcie mi). W ten weekend jednak wszystko sprzyjało temu, by spać dłużej i lepiej. Trzeba było korzystać, bo nie wiadomo kiedy taka okazja znowu się nadarzy!

GOFRY!


Od dawna chodziły za mną gofry. To jedna z tych słodkich przekąsek, które spokojnie mogłabym nazwać swoją guilty pleasure. Najlepsze są z owocami i bitą śmietaną, pyszności! Nadal szukam przepisu na gofry idealne, chrupkie na zewnątrz, miękkie w środku i które nie robią się sflaczałe po kilku minutach po upieczeniu. Jeśli znacie lub sami macie taki przepis, dajcie znać! I oczywiście nie mogę nie spytać: jakie są Wasze guilty pleasures? Przyznajcie się :>

weekly thoughts, gofry, waffles
źródło: kaboompics.com


To był po prostu dobry weekend! Zdecydowanie zebrałam siły na nowy tydzień. I Wam życzę dobrego tygodnia, moi drodzy!

Spodobał Ci się wpis? Koniecznie powiedz mi o tym w komentarzu!

  1. Również serwuję sobie takie weekendowe odwyki od internetu - to naprawdę pomaga i paradoksalnie przychodzą do głowy nowe pomysły - bez inspiracji z sieci;)
    Co do porządków na komputerze - u mnie jak w życiu - posprzątałam raz i staram się trzymać swoich postanowień o odkładaniu rzeczy na miejsce...wszystkich, grafik i plików też;)
    Życzę dobrego tygodnia i pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na sprzątanie komputera działa tylko tekst męża: "to ci zrobię format i będziesz mieć porządek" ;)

      Usuń
  2. Z porządkami na komputerze mam problem :p Ciągle coś nowego przychodzi :) Takie bycie off jest bardzo ważne dla nas i dla naszego umysłu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś mnóstwo inspiracji zapisywałam na dysku laptopa i teraz mam taaaaki bałagan! Powoli przenoszę wszystko na pinteresta.

      Usuń
  3. Fajnie jest tak czasem się zresetować. Odłączyć od internetu, pospać trochę dłużej, bez budzika i wszamać coś dobrego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma mowy o pospaniu do późna - mój budzik budzi mnie między 6 a 7 i domaga się zabawy lub kaszki ;)

      Usuń
  4. Fajne, że trafiłam na taki post- lubię poznawać twórców od takiej "ludzkiej" strony :).
    ps.Masz własną gofrownicę? Jeśli tak jaką polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gofrownicę mają teściowie, wygląda tak: https://m.euro.com.pl/gofrownice/dezal-plus-301-6l-inox.bhtml ale nie wiem, czy to dokładnie ten model.

      Usuń

Latest Instagrams

© the busy edit | przyjemniejsza strona życia. Design by FCD.